Wpływ podatku progresywnego na podatników

5/5 - (2 votes)

Omawiając wpływ podatku progresywnego na podatników należy również zwrócić uwagę na tzw. „teorię malejącej użyteczności krańcowej dochodów” oraz „teorię zdolności płatniczej”, którym to warto się przyjrzeć bliżej.

Zdaniem zwolenników teorii malejącej użyteczności krańcowej wraz ze wzrostem dochodu jego użyteczność maleje bardziej, niż wzrasta jego wysokość w myśl zasady, że „dla człowieka, który ma większy stosunkowo dochód, pieniądz ma mniejsza wartość”[1]. Jej podstawą jest klasyczna koncepcja użyteczności oparta na dwóch założeniach:

  1. użyteczność rośnie wraz ze wzlotem dochodu;
  2. użyteczność krańcowa maleje wraz ze wzrostem dochodu[2].

Jeżeli pierwsze założenie jest dosyć oczywiste, gdyż, przy innych zmiennych takich samych, każdy woli mieć więcej niż mniej, to drugie wymaga bardziej szczegółowego uzasadnienia. Malejąca krańcowa użyteczność oznacza, iż satysfakcja z czerpania dodatkowej jednostki dochodu jest tym mniejsza, im wyższy jest ten dochód. Zatem zabranie części dochodu osobie bogatszej dostarczenie jej osobnie biedniejszej powinno powodować większy wzrost użyteczności u osoby biedniejszej niż stratę u osoby bogatszej[3].

Najczęściej uzasadnia się tę teorię przykładem odnoszącym się do potrzeb najbardziej intensywnych. Podatnik o najniższym dochodzie, przeznacza w całości ten dochód na zaspokojenie podstawowych potrzeb żywnościowych, ubraniowych i mieszkaniowych. Dotkliwiej odczuwa on zwiększenie podatku o jednej punkt procentowy, niż podatnik, który na żywotność wydaje tylko ułamek swojego dochodu, przeznaczając pozostałe jego części na konsumpcję towarów luksusowych i zwiększanie oszczędność. Zwolennicy progresji podatkowej operują przykładem, który, po pierwsze, może być prawdziwy jedynie w odniesieniu do rzeczywiście najuboższych warstw społeczeństwa, które oni sami przecież najpierw opodatkowali, a po drugie, tylko w przypadku zwiększania podatków, a nie ich zmniejszania. Teoria malejącej użyteczności krańcowej może więc równie dobrze działać na odwrót[4].

Skoro dla zamożnych, po przekroczeniu pewnego poziomu dalszy jego wzrost ma mniejsze znaczenie, to dla osób biednych dodatkowy dochód, nawet w mniejszej wysokości bezwzględnej, powinien mieć większe znaczenie i większą wartość relatywna. Jeżeli zatem zmniejszenie podatku o taki sam procent dla ubogich i bogatych oznaczać ma, jak to dramatycznie podkreślają zwolennicy progresji podatkowej, większą wysokość zysku w liczbach bezwzględnych dla bogatych, to przecież dla osób biednych te mniejsze zyski bezwzględne mają większa wartość w stosunku do ich zdolności konsumpcyjnej. Nie wiedzieć czemu ta druga strona „medalu” nie jest w ogóle brana pod uwagę w dyskusjach podatkowych przez zwolenników teorii malejącej użyteczności krańcowej. Pewnie dlatego, że gdy patrzymy od drugiej strony, widzimy rosnąca użyteczność dochodów [5].

Artur Gawiński zwrócił dodatkowo uwagę, że w gruncie rzeczy nie ma potrzeby polemizować ze zwolennikami progresywnego opodatkowania, powołującymi się na teorie malejącej krańcowej. Jego zdaniem „uzasadnienie progresji malejącą krańcową użytecznością jest błędne od strony teorii ekonomii. Malejąca krańcowa użyteczność jest warunkiem za słabym, aby można było wysnuwać o systemie podatkowym. Potrzebne są dalsze założenia, w dużej mierze niemierzalne i nieintuicyjne. Generalnie rzecz biorąc, malejąca krańcowa użyteczność może co najwyżej przemawiać za ogólną zasadą, że bogatszy powinien płacić więcej w wartościach absolutnych. Nie można z niej natomiast wysnuć wniosku, czy na przykład proporcjonalny podatek, za słabo, obciąża bogatsze osoby

Inna koncepcja na rzecz progresji podatkowej jest teoria „zdolności płatniczej obywateli”, która jest łączona z teorią „równej ofiary” autorstwa J.S. Milla. Zgodnie z tą teorią na wysokość zobowiązań podatkowych nie mogą mieć wpływu osobiste korzyści zobowiązań podatkowych podatnika, lecz jego zdolność do ponoszenia finansowego ciężaru utrzymania państwa. W praktyce oznacza to, że radzący, nakładając podatki, mogą kierować się prosta dyrektywą: zedrzeć z obywateli, ile się, byle nie doszło do rewolucji. W związku z tym, podwyższanie o kilka procent stawki podatkowej dla niewielkiego procentu obywateli jest dla państwa bezpieczne, nie grozi bowiem rewolucja. Grozi jednak zastojem ekonomicznym, o czym przekonało się wiele państw w latach 70. Postępu gospodarczego nie tworzą bowiem ani politycy, ani emeryci, ani pracownicy deficytowych branż i zakładów, lecz przedsiębiorcy i menedżerowie. System podatkowy musi więc być tak skonstruowany, aby „chciało im się chcąc”. Nie może tłumić ich kreatywności, zniechęcać do ciężkiej pracy, która nie przynosi efektów proporcjonalnych do wzmożonego wysiłku, ani zmuszać ich do stosowania sztucznych zabiegów w celu zminimalizowania obciążeń podatkowych[6].

Warto również zwrócić uwagę na kształtowanie się postaw wobec płacenia podatków. Według przeprowadzonego badania przez ośrodek badań CBOS w 2016 roku, Polacy niezmiennie od lat w większości opowiadają się za progresywnym opodatkowaniem dochodów. Obecnie 66%, a więc dwie trzecie ankietowanych uważa, że osoby dużo zarabiające powinny płacić wyższy procent podatku od swoich dochodów niż te, które zarabiają mało. Prawie jedna czwarta ankietowanych, a więc 24% jest zdania, że wszyscy, niezależnie od tego, ile zarabiają, powinni płacić jednakowy procent podatku od swoich dochodów. Uwzględniając jednak dłuższą perspektywę można zauważyć, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia przybyło zwolenników liniowego opodatkowania dochodów[7].

Na tle tego badania bardzo ciekawie jednak prezentują się wyniki badań przeprowadzonych przez Estymator w kwietniu 2003 roku na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 osób. Na pytanie bezpośrednie, jaki system podatkowy jest najwłaściwszy 49,3% respondentów odpowiedziało, że progresywny, a 41,9%, że proporcjonalny[8].

Wykres 3: Jaki podatek od dochodów osobistych jest najwłaściwszy?

Źródło: R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 209

Z kolei na zadanie pytanie o ile powinna być większa kwota podatku przy dwa razy wyższych dochodach, aż 73,3% respondentów odpowiedziało, że dwukrotnie, a tylko 1,4%, że trzykrotnie wyższa. Natomiast 26%, respondentów uznało zaś, że powinna być taka sama.

Wykres 4: Ile razy większa kwota podatku przy dwa razy większych dochodach?

Źródło: R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 209

Natomiast na pytanie o ile powinna być większa kwota podatku przy trzy razy wyższych dochodach, 55,8%, respondentów odpowiedziało, że trzytonie, 14,9%, ze dwukolnie i tylko 1,4%, że czterokrotnie, 17%, respondentów uznało, że powinna to być kwota taka sama.

Wykres 5: Ile razy większa kwota podatku przy trzy razy większych dochodach?

Źródło: R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 210

Przedstawione powyżej wyniki badań pokazują jednak, że pośrednio zdecydowana większość społeczeństwa opowiada się za proporcjonalnością opodatkowania. Wszystko zależy od tego jak skonstruujemy zadawane w badaniu pytane.

Podsumowując rozważania dotyczące progresywnego podatku dochodowego możemy stwierdzić, że do kręgu jego zwolenników można zaliczyć:

  • Zawsze aktualną kasę polityczną;
  • Populistów z każdej stromy sceny politycznej zabieganych o głosy wyborców za pomocą haseł ideologicznych sprzed stulecia;
  • Urzędników, dla których im bardziej skomplikowany jest system podatkowy, tym lepszy, gdyż daje im większe możliwości dowolnej interpretacji przepisów i podejmowania arbitralnych decyzji;
  • Loby wydawnicze żyjące w wydawania wciąż nowych książek o tych samych podatkach;
  • Doradców podatkowych, którzy co chwila przesiadują się z foteli ministerialnych na fotele doradców, a są potrzebni podatnikom nierozumiejącym obowiązujących przepisów;
  • Beneficjantów systemu ulg podatkowych, dla których wykorzystywane tych ulg jest jedyna rajcą bytu[9].

Jak pisał Frank Chodorov: „Podatek dochodowy i spadkowy napuszają własność prywatną i ty różnią się zasadniczo od wszystkich innych podatków. Rząd mówi obywatelowi mniej więcej tak: Twoje zarobki nie należą wyłącznie do Ciebie, mam do nich równe prawo, a nawet moje prawo ma pierwszeństwo przed Twoim; pozwolę ci zatrzymać część zarobków, ponieważ uznaję twoje potrzeby, ale nie twe prawa – do mnie tylko należy decyzja ile ci ich pozostawię”[10]. Nie ma w tym żadnej przesady, wystarczy przyjrzeć się zeznaniu, które składa się pod rygorem prawnym, a zobaczymy, że rząd arbitralnie uznaje wysokość dochodu, który ma na własne potrzeby, na potrzeby zawodowe, na utrzymanie rodziny, na wydatki medyczne itd. Po określeniu gestem szczodrości kwot wolnych od opodatkowania, rząd decyduje, jaki procent reszty wypracowanego dochodu może sobie zawłaszczyć. Kwota zarobków, którą może podatnik się cieszyć, zależy od potrzeb rządu i nie ma się tu nic do powiedzenia[11].

Ocena wpływu podatków na gospodarkę oraz zachowania podatnika nie jest jednoznaczna. Zasadniczo zależy od podejścia i szkoły reprezentowanej przez poszczególnych ekonomistów, polityków, czy socjologów. Progresywny podatek dochodowy jest pozytywnie oceniany jedynie w modelu keynesowskim. Zwolennicy interwencjonizmu akcentują znaczenie szkód do jakich może doprowadzić zmniejszenie dochodów podatkowych. Ograniczenie zakresu i/lub jakości oferowanych dóbr publicznych pogorsza warunki działania przedsiębiorców i pośrednio przyczynia się do spowolnienia rozwoju gospodarki narodowej. Z kolei według zwolenników szkoły liberalnej obniżenie podatków stymuluje wzrost gospodarczy, podbudza wzrost sprzedaży, produkcji, zatrudnienia oraz sprzyja pozytywnie na zachowania podatników[12].

Należy również pamiętać, że poszczególne podatki nawzajem na siebie oddziałują. Dlatego w zapale reformatorskim należy pamiętać o „teorii okrężnej przyczynowości”, której twórcą był Karl Gunnar Myrdal. Zgodnie z jej podstawowymi założeniami łańcuch przyczynowo-skutkowy różnych wydarzeń jest spięty w koło, co upodabnia go do cybernetycznych lub biologicznych modeli sprężeń zwrotnych, które powodują, że jakaś sytuacja lub zdarzenie mogą być zarazem przyczyną samych siebie. Taki układ okrężny nie może być istotnie zmieniony za pomocą punktowych reform jednoczynnikowych, których wprowadzenie może doprowadzić do kumulacji innych elementów negatywnych wpływających zwrotnie na siebie. Szansę na sukces ma tylko strategia polegająca na jedoczesnym lub przynajmniej skoordynowanym odziaływaniu na wszystkie elementy zamknięte w kole przyczyn. Taki charakter koła przyczyn ma system podatkowy, dlatego wszelkie zmiany dotyczące konstrukcji podatków, należy rozpatrywać w świetle całego systemu fiskalnego obowiązującego w danym kraju[13].


[1]  R. Rybarski, Nauka Skarbowości, Wolters Kluwer, Warszawa 2015, s. 165

[2]  R. Gwiazdowski, Podatek progresywny i proporcjonalny. Doktrynalne przesłanki, praktyczne konsekwencje, CAS, Warszawa, 2007, s. 343

[3]  Tamże

[4]  R. Gwiazdowski, Podatek progresywny i proporcjonalny…, dz. cyt., s. 343

[5]  Cyt. za: R. Gwiazdowski, Podatek progresywny i proporcjonalny., dz. cyt., s. 345

[6]  R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 234

[7]  Badanie „Postawy wobec płacenia podatków”, CBOS, Warszawa, 2016

[8]  R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 208

[9]  Tamże

[10] F. Chdorov, O szkodliwości podatku dochodowego, Fijorr Publishing, Warszawa 2005, s. 33

[11] Tamże

[12] E. Małecka-Ziembińska, Efektywność fiskalna podatku dochodowego od osób fizycznych w Polsce, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego z Poznaniu, Poznań 2012, s. 26

[13] R. Gwiazdowski, A nie mówiłem, dz. cyt., s. 240

image_pdf

Jak żyć w świecie ryzyka?

5/5 - (1 vote)

Bankructwo Enronu, afera World.com, dymisja ministra finansów – to najbardziej znane wydarzenia w sferze biznesu w ostatnich miesiącach, które mogły wielu z nas wprowadzić w stan nerwowości. Wydarzenia te były nieoczekiwane, tak jak nieoczekiwana jest zwykle powódź, pożar czy katastrofa lotnicza.

Nagły spadek indeksów giełdowych, załamanie kursów walutowych, wzrost cen ropy czy złota – mogą spowodować, że nawet dobrze zaplanowane projekty finansowe okażą się nieopłacalne. O konieczności ubezpieczania się od klęsk żywiołowych i katastrof przekonani jesteśmy wszyscy, natomiast o możliwości zabezpieczenia się przed niekorzystnymi skutkami wahań cen na rynkach finansowych – nie, przynajmniej w dużo mniejszym stopniu.

Prezentacja ma za zadanie przybliżyć najbardziej popularne metody zabezpieczenia się przed ryzykiem finansowym, oferowane przez banki komercyjne. Omówione również zostaną zmiany zachodzące w ostatnich latach na rynku pochodnych instrumentów finansowych oraz perspektywy jego rozwoju.

Identyfikacja ryzyka

Ryzyko jest nieodłącznym elementem naszego życia. Zawsze związane jest z niepewnością co do przyszłego rozwoju wypadków. Pewnie tylko nieliczni z nas nie są zainteresowani przyszłymi wydarzeniami. Znajomość przyszłości byłaby według jednych katastrofą, inni tymczasem oddaliby wszystko, by ją poznać.

Dla świata finansów ryzyko jest elementem kluczowym, dzięki niemu ten świat funkcjonuje. Tam gdzie jest ryzyko – tam jest szansa na zysk, czyli wynagrodzenie za akceptację ryzyka. W warunkach wolnych od ryzyka, czyli na tzw. rynku efektywnym, zysków osiągnąć nie można. Z tego punktu widzenia ryzyko nie jest złem koniecznym, ale okazją by osiągnąć zysk. O jednej rzeczy zapomnieć jednak nie możemy. Ten medal ma dwie strony. Alternatywą znaczących zysków może być bolesna strata. Przykładem znanym z pierwszych stron gazet są inwestycje BRE Banku. Śmiałe, ryzykowne, z dużym potencjałem zysku, w wyniku nieprzewidzianych, niekorzystnych warunków rynkowych przyniosły straty, których skutkiem musiał być poważny plan redukcji kosztów i zmiana strategii inwestycyjnej. Tak więc myśląc o dużych zyskach nie można zapominać o analogicznych stratach, które mogą przynieść nasze działania.

Tutaj pojawia się problem identyfikacji ryzyka, jego pomiaru oraz zarządzania nim. Banki, dla których ryzyko (lub odpowiednie nim zarządzanie) jest właściwie źródłem utrzymania, już dawno musiały poradzić sobie z tymi problemami. Również z powodów regulacyjnych problem ryzyka jest dla instytucji bankowych priorytetowy. Posiadają one procedury oraz wyspecjalizowane komórki zajmujące się stałym badaniem ryzyk, na które banki są narażone. Na przykładzie dowolnego bilansu instytucji niebankowej można pokazać, że z podobnymi problemami mają do czynienia firmy. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z występującego ryzyka, czasem podejrzewamy, że ono istnieje i nam zagraża ale nie potrafimy temu zaradzić, a czasem z kolei mamy świadomość podejmowanego ryzyka i decydujemy się przed nim zabezpieczyć lub też świadomie z tego rezygnujemy – w zależności od poziomu ryzyka, polityki firmy, przewidywań rynkowych itp. Na pytanie czy firma powinna bezwzględnie ryzyko ograniczać nie ma dobrej odpowiedzi. Ważne jednak by decyzję w tej sprawie podjąć świadomie, po szczegółowej analizie skutków obu wariantów.
Jakie zatem są ryzyka, z którymi musimy się zmierzyć? Podziałów może być wiele. Najważniejsze dla nas będą te z obszaru ryzyka finansowego:

  1. Ryzyko walutowe
  2. Ryzyko stopy procentowej
  3. Ryzyko płynności

Poza wyżej wymienionymi, zarówno banki jak i firmy często mają do czynienia z szeregiem innych ryzyk np.: kredytowym, operacyjnym, cen towarów czy po prostu biznesowym.
Ryzyko walutowe jest chyba najczęściej identyfikowanym i stosunkowo łatwo mierzalnym spośród wspomnianych ryzyk. Proste wyliczenie otwartej pozycji walutowej daje nam wyobrażenie co do skali potencjalnych zysków lub strat, które mogą nas czekać. Aby bardziej precyzyjnie określić ewentualne negatywne skutki zmienności cen walut, często stosuje się obecnie popularną już miarę – value at risk (VAR). Jej wartość określa wielkość potencjalnej straty, którą może spowodować otwarta pozycja, przy normalnych warunkach rynkowych, z uwzględnieniem występujących w przeszłości wahań kursów.

Z istnienia ryzyka stopy procentowej również zdajemy sobie sprawę, jednak jego pomiar i zarządzanie nim jest już nieco bardziej skomplikowane. Trudniej jest oszacować potencjalną stratę lub zysk, wynikające ze zmian stóp procentowych. W firmach, w których np. problem długu jest znaczący, podobnie jak w bankach, stosowane są ogólnie przyjęte miary ryzyka: Duration (czy też Modified Duration), Convexity, BPV (Basis Point Value), VAR. Do wyliczenia tych miar ryzyka potrzeba jednak nieco więcej uwagi i czasu, a oszacowanie ich jest już trudne. Ryzyko stopy procentowej jest często niedoceniane, ze względu na to, że „działa powoli”. Pojedyncza rata kredytu „po prostu jest nieco wyższa, ale przecież mamy jeszcze jakieś rezerwy, więc nic złego się nam nie stanie”. Gdyby jednak policzyć ile kosztują nas nawet niewielkie wzrosty stóp procentowych w czasie spłaty wieloletnich kredytów, szybko okazałoby się, że ten rodzaj ryzyka może być równie zabójczy co ryzyko walutowe (lub nawet bardziej).

Strategiczne podejście do ryzyka

Płynność finansowa jest kluczowym zagadnieniem zarówno dla banków jak i firm. Wszystkie podmioty zdają sobie sprawę, czym grozi jej utrata. Mnożyć można przykłady podejmowanych przez firmy prób ratowania bieżącej płynności. Gdy próby takie kończą się niepowodzeniem – wierzyciele nie godzą się na restrukturyzację zadłużenia – firmie pozostaje ogłoszenie upadłości. Tak było w przypadku Stoczni Szczecińskiej, tak może być w przypadku Elektrimu. Zarówno banki jak i niektóre firmy stosują specjalne linie kredytowe typu „stand-by”, które uruchamia się, by pokryć nagłe, krótkie potrzeby płynnościowe. W przypadku banków możliwości jest znacznie więcej, choćby z uwagi na skutki, jakie pociąga za sobą upadek banku. Firmy w przypadku zagrożenia płynności często zdane są jedynie na „dobrą wolę” banków – które za takimi sytuacjami raczej nie przepadają.

Najlepszym przykładem „efektów działania” zarówno ryzyka operacyjnego jak i kredytowego jest głośna ostatnio inwestycja ZASP (Zrzeszenia Artystów Scen Polskich) w papiery dłużne wyemitowane przez Stocznię Szczecińską. Brak w ZASP odpowiedniego pracownika, przygotowanego do oceny ryzyka różnych rodzajów inwestycji oraz odpowiednich procedur inwestycyjnych był przykładem dużego ryzyka operacyjnego. Połączenie tego ryzyka z ryzykiem kredytowym Stoczni doprowadziło ZASP do dużych strat.

Sama identyfikacja ryzyka a nawet jego pomiar nie gwarantują nam osiągania zysków. Gdy już określimy co może nas czekać, pora na zadawanie dalszych pytań. Co z tym ryzykiem zrobić – zabezpieczać się przed nim czy nie? Jeśli zabezpieczać się, to jak? Jeśli zabezpieczać, to czy całość, czy może tylko część naszej inwestycji? Czy zabezpieczać się tylko przed ryzykiem straty „na kapitale” czy może również przed ewentualną utratą planowanych korzyści dodatkowych? Ile wydać na zabezpieczenia? Co na nasze plany powie właściciel firmy? Podobne pytania można mnożyć . Strategii podejścia do ryzyka i jego ograniczania może być wiele. Jeśli wybierzemy strategię defensywną to będziemy zabezpieczać się przed wszelkimi potencjalnymi rodzajami ryzyka – łącznie z ryzykiem utraconych korzyści.

Będziemy to mogli osiągnąć jedynie poprzez zastosowanie zabezpieczeń niesymetrycznych, o charakterze opcyjnym. Jeśli wybierzemy strategię ofensywną, to będziemy zdecydowani akceptować ryzyko – łącznie z ryzykiem straty. Aby właściwie zarządzać taką ryzykowną pozycją, musimy równolegle stosować strategię dynamiczną. Nie powinniśmy zostawiać „samej sobie” pozycji, która może generować nam nieograniczone (przynajmniej teoretycznie) straty. Do tego z kolei potrzebujemy właściwych osób, mogących ocenić sytuację rynkową i podejmować odpowiednie do tej sytuacji działania. Gdyby taka osoba była w ZASP, być może dostatecznie wcześnie odsprzedałaby ryzykowny papier, ograniczając straty instytucji.

Niesymetryczne (opcyjne) zabezpieczenia pozycji wiążą się często ze znacznymi kosztami. Na dodatek zapłacić za nie musimy już na początku, bez względu na wynik zabezpieczenia. Z drugiej jednak strony opcje zapewniają możliwość osiągania zysków w przypadku korzystnych zmian na rynku. Jeśli zabezpieczymy się za pomocą instrumentów o charakterystyce symetrycznej (np. transakcje terminowej wymiany walut lub transakcje przyszłej stopy procentowej) nie będziemy musieli ponosić kosztów na wstępie i pewni będziemy przyszłego kursu, po którym rozliczona zostanie transakcja (przyszły kurs wymiany lub przyszła stopa procentowa) a kursu tego będziemy mogli użyć do kalkulacji naszych przyszłych przepływów finansowych. Decyzji, co zrobić z ryzykiem oraz za pomocą jakich instrumentów je ograniczyć, nikt za nas nie podejmie. Każdy musi sam zmierzyć się z problemem, biorąc pod uwagę między innymi:

  1. poziom ryzyka
  2. zwyczaje panujące w branży
  3. koszty zabezpieczeń
  4. dostępność instrumentów zabezpieczających i ich płynność
  5. politykę (zwyczaje) firmy w zakresie zabezpieczeń
  6. względy księgowo – rachunkowe oraz podatkowe

W większości sytuacji, związanych z tymi decyzjami, banki mogą przyjść firmom z pomocą. Aby współpraca z bankiem w tym zakresie układała się na partnerskich warunkach, warto mieć w firmie odpowiednio przeszkoloną osobę, która weźmie na siebie ciężar negocjacji i weryfikacji przedkładanych przez bank propozycji. Specyfika oraz rozwój rynku instrumentów pochodnych, służących zabezpieczaniu pozycji przedsiębiorstw, wymaga stałego kontaktu z tym rynkiem i podnoszenia wiedzy w tym zakresie. Jakich propozycji możemy spodziewać się ze strony banków? Jakie instrumenty banki zaproponują?

Najbardziej popularnymi instrumentami stosowanymi do zabezpieczania pozycji przed ryzykiem walutowym są transakcje terminowej wymiany walut (forward), transakcje typu futures (np. na Warszawskiej Giełdzie Towarowej) oraz opcje walutowe. Do zabezpieczania przed ryzykiem stopy procentowej wykorzystuje się najczęściej transakcje zamiany stopy procentowej (Interest Rate Swap), walutowe transakcje zamiany stopy procentowej (Currency Interest Rate Swap), transakcje przyszłej stopy procentowej (Forward Rate Agreement), opcje na stopę procentową, Cap i Floor, oraz swaption.

Rozwój instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem stopy procentowej przebiega znacznie bardziej dynamicznie niż rozwój rynku zabezpieczeń przed ryzykiem walutowym. Obecnie wzrasta również bardzo znaczenie rynku zabezpieczeń przed ryzykiem kredytowym. Pochodne kredytowe są obecnie najszybciej rozwijającym się rynkiem w obszarze instrumentów pochodnych.

Złożoność współczesnych instrumentów zabezpieczających, specyfika rynków, na których odbywa się obrót nimi, powoduje, że firmy coraz częściej zdają sobie sprawę z konieczności posiadania specjalistów w tym zakresie. Zawsze jest to decyzja cena/zysk, ale szczególnie dla dużych korporacji wynik takiego porównania jest oczywisty. Znane są firmy, które podobnie jak banki aktywnie zarządzają ryzykiem i centralizując cały proces minimalizują koszty z tym związane. Przykładami takich korporacji mogą być Renault, Peugeot/Citroen, General Motors, International Papers, czy IKEA. Wszystkie te firmy w swoich centrach finansowych posiadają wyspecjalizowane komórki zarządzania ryzykiem, analogiczne do bankowych dealing room’ów. Dla firm działających globalnie jest to konieczność. Ale i polskie firmy widzą taką konieczność i szereg z nich posiada podobne zespoły, będące dla instytucji bankowych równorzędnym uczestnikiem rynku.

Obecna „moda” na zagadnienia związane z zarządzaniem ryzykiem jest bardzo dobrą okazją do uświadomienia sobie własnych potrzeb w tym zakresie i wypracowania w firmie rozwiązań, które pozwolą na efektywne nim zarządzanie.

Robert Sochacki

image_pdf

Ceny transferowe – jak prawidłowo dokumentować transakcje, aby zminimalizować ryzyko podatkowe

5/5 - (2 votes)

Przerzucanie dochodów, powszechnie określane również jako „transfer pricing” polega na zawieraniu przez podmioty powiązane transakcji, których warunki, a zwłaszcza cena towarów, usług lub wartości niematerialnych różnią się od warunków, które ustaliłyby podmioty ze sobą niepowiązane, to jest podmioty stosujące reguły wolnego rynku. Celem tego rodzaju praktyk jest przede wszystkim ograniczenie wysokości obciążenia podatkowego należnego od powiązanych ze sobą stron transakcji.

Przerzucanie dochodów jest najczęściej wykorzystywane przez kontrahentów mających swoje siedziby/zarządy w dwóch krajach w celu zadeklarowania zysków do opodatkowania w kraju, w którym obowiązuje relatywnie niższe obciążenie podatkowe. Takie praktyki określa się jako „profit parking”.

Przykład: Polska spółka będącą częścią międzynarodowego koncernu płaci zagranicznemu udziałowcowi (spółce) zawyżone wynagrodzenie za świadczone centralnie usługi zarządzania strategicznego. W ten sposób polska spółka pomniejsza dochód do opodatkowania w Polsce. Tymczasem w kraju gdzie ma siedzibę spółka zagraniczna stawka podatku dochodowego może być niższa aniżeli w Polsce, albo może ona tam korzystać ze zwolnień podatkowych. W efekcie końcowym dzięki przerzuceniu dochodów z Polski za granicę koncern pomniejszy kwotę płaconych podatków.

W przypadku przerzucania dochodów może też chodzić o odejście od reguł rynkowych określających inne niż cena elementy transakcji. Przykładowo, może to dotyczyć terminu i warunków realizowania płatności za towar lub usługę czy też stosowanych przez sprzedawcę upustów lub skont.

Organy podatkowe przeciwdziałają przerzucaniu dochodów poprzez korygowanie zawyżonej lub zaniżonej ceny lub innego sztucznie zniekształconego elementu transakcji stosownie do zasad wolnorynkowych stosowanych przez podmioty ze sobą niepowiązane.

Akty prawne regulujące przerzucanie dochodów

Sposoby powiązań pomiędzy stronami transakcji, zasady ustalania, że doszło do przerzucenia dochodów oraz przesłanki powstania i realizacji obowiązku sporządzenia szczegółowej dokumentacji podatkowej są określone w przepisach ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Listę krajów i terytoriów stosujących szkodliwe praktyki podatkowe zawiera natomiast rozporządzenie Ministra Finansów z dn. 11 grudnia 2000 r.

Ustalenie przez organ podatkowy, że kontrahent – zawierając transakcję z podmiotem z nim powiązanym – zaniża lub nie wykazuje swoich dochodów do opodatkowania może skutkować oszacowaniem dochodów tego kontrahenta przez urząd skarbowy. Metody wykonania takiego szacunku określają przepisy rozporządzenia Ministra Finansów z dn. 10 października 1997 r. w sprawie sposobu i trybu określania dochodów podatników w drodze oszacowania cen w transakcjach dokonywanych przez tych podatników.

Kwestii szacowania dochodów podmiotów powiązanych dotyczy również jeden z przepisów ustawy o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. Mianowicie, na podstawie art. 17 tej ustawy organ podatkowy jest uprawniony wydać decyzję określającą wysokość obrotu z tytułu transakcji dokonanej przez podmioty powiązane, jeśli to powiązanie miało wpływ na wysokość ceny transakcji.

Ponadto, regulacje zmierzające do ograniczenia zjawiska przerzucania dochodów zawierają przepisy zawartych przez Polskę z innymi państwami umów w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu. Jeden z przepisów tych umów definiuje przesłanki uznania przedsiębiorstw za wzajemnie powiązane oraz korekty zysków z transakcji zawartych przez takie przedsiębiorstwa. Natomiast przepisy tych umów dotyczące opodatkowania dywidend, odsetek oraz należności licencyjnych zawierają postanowienia mające na celu ograniczenie tzw. „kupczenia umowami” („treaty shopping”). Zjawisko to polega na tym, że podatnicy nieuprawnieni do korzystania z ulgi przewidzianej w danej umowie w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu, poprzez nieuczciwe praktyki, wykorzystują zapisy tej umowy minimalizując swoje obciążenie podatkowe.

Przykład: Umowa obowiązująca pomiędzy Polską jako krajem, w którym znajduje się siedziba spółki wypłacającej dywidendę („kraj źródła”) a krajem siedziby spółki – udziałowca (odbiorcy dywidendy) przewiduje opodatkowanie w Polsce (w kraju źródła) w wysokości 20% kwoty dywidendy. W takiej sytuacji udziałowiec poleca wypłacenie dywidendy nie do kraju, w którym ma siedzibę ale na rzecz spółki mającej siedzibę w kraju trzecim. Tymczasem umowa obowiązująca pomiędzy Polską a krajem trzecim całkowicie wyłącza opodatkowanie dywidendy w kraju źródła (to jest w Polsce). Udziałowiec unika zapłacenia w Polsce 20% ryczałtu.

Definicja podmiotów powiązanych i przerzucania dochodów

Zgodnie z ustawami o podatkach dochodowych uznaje się, że ma miejsce powiązanie pomiędzy podmiotem krajowym a podmiotem zagranicznym wówczas, gdy jeden z tych podmiotów bierze udział bezpośrednio lub pośrednio w zarządzaniu, kontroli albo posiada udział w kapitale drugiego podmiotu. Ponadto takie powiązanie występuje wówczas, gdy osoba fizyczna (mająca miejsce zamieszkania w Polsce bądź za granicą) lub osoba prawna (mająca siedzibę/zarząd w Polsce lub za granicą) w sposób bezpośredni lub pośredni bierze udział w zarządzaniu lub kontroli zarówno podmiotu krajowego, jak i zagranicznego, albo posiada udział kapitałowy w obu tych podmiotach.

Organ podatkowy musi dowieść, że podmioty powiązane dokonując transakcji, w sposób nieuprawniony, rzeczywiście pomniejszyły kwoty zgłoszonych do opodatkowania dochodów lub w ogóle ich nie wykazały. Przesłanki te są wyraźnie określone zarówno w odpowiednich przepisach ustawy o podatkach dochodowych, jak i w ustawie o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym.
Przykład: Jeśli ustalona przez podmioty powiązane cena za towar w danym okresie rozliczeniowym jest wprawdzie niższa od wartości rynkowej, ale rozbieżność ta jest podyktowana wyłącznie złą koniunkturą gospodarczą lub prowadzoną przez sprzedawcę towaru kampanią promocyjną, organ podatkowy nie ma podstaw do postawienia podatnikom zarzutu o przerzucanie dochodu.

Obowiązek sporządzenia szczegółowej dokumentacji podatkowej

Podatnicy dokonujący transakcji z podmiotami powiązanymi zobowiązani są do przekazania organowi podatkowemu szczegółowej dokumentacji podatkowej w ciągu 7 dni od dnia doręczenia takiego żądania. Dotyczy to również sytuacji, gdy jedna ze stron transakcji ma miejsce zamieszkania, siedzibę lub zarząd na terytorium lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową. Omawiany tutaj obowiązek odnosi się do transakcji o znacznej wartości, to jest – co do zasady – do sytuacji, gdy łączna kwota wynikająca z umowy lub rzeczywiście zapłacona w roku podatkowym wymagalnych w roku podatkowym świadczeń przekracza równowartość 50.000 EURO. Jednakże, w przypadku świadczenia usług, sprzedaży lub udostępnienia wartości niematerialnych ta graniczna kwota jest niższa i wynosi 30.000 EURO. Ustawodawca najbardziej liberalnie podszedł do spółek o wysokiej kapitalizacji. Mianowicie, gdy wartość transakcji nie przekracza 20% kapitału zakładowego (akcyjnego) spółki, omawiany tutaj obowiązek powstaje dopiero w odniesieniu do transakcji na łączną kwotę powyżej 100.000 EURO.

Generalnie rzecz biorąc szczegółowa dokumentacja podatkowa musi zawierać informacje dotyczące: określenia funkcji podmiotów uczestniczących w transakcji, przewidywanych kosztów z nią związanych (a w przypadku umów dotyczących usług o charakterze niematerialnym – również spodziewanych korzyści), metody i sposobu kalkulacji zysków (ze wskazaniem ceny transakcyjnej) oraz przyjętej przez kontrahentów strategii gospodarczej.

Jeśli w efekcie przeprowadzonego oszacowania dochodu do opodatkowania i należnego podatku, organ podatkowy stwierdzi zaniżenie tego dochodu przez podatnika, wówczas – po bezskutecznym wezwaniu podatnika do złożenia szczegółowej dokumentacji – niezadeklarowany dochód będzie opodatkowany z zastosowaniem podwyższonej stawki podatku dochodowego w wysokości 50%.

Sposoby minimalizacji ryzyka

Powiązani ze sobą podatnicy dokonujący wspólnych transakcji handlowych powinni w odpowiedni sposób zminimalizować ryzyko postawienia przez organy podatkowe zarzutu, że miało między nimi miejsce przerzucenie dochodów.

Okres do przygotowania szczegółowej dokumentacji podatkowej dotyczącej zawartych transakcji znacznej wartości wynosi tylko 7 dni od zgłoszenia przez urząd skarbowy żądania w tej sprawie. W związku z powyższym oraz wysokim stopniem złożoności dokumentacji, podatnicy dokonujący transakcji z podmiotami powiązanymi – praktycznie rzecz biorąc – powinni sporządzać ją na bieżąco. W ten sposób podatnicy w znacznym stopniu polepszą swoją pozycję w ewentualnym przyszłym sporze z organem podatkowym.

W każdym przypadku, gdy podatnik zawiera transakcję z podmiotem powiązanym, w szczególności w zakresie obrotu wartościami niematerialnymi (przykładowo dotyczy to: licencji na używanie znaku towarowego, sprzedaży praw autorskich do utworu) powinien on gromadzić dokumentację (tam gdzie to jest konieczne wraz z jej tłumaczeniem na język polski) potwierdzającą wykonanie transakcji w zakresie określonym w zawartej umowie. Niezbędne jest również pełne udokumentowanie przez podatnika, że kalkulacja ceny transakcyjnej i ustalenie innych elementów transakcji miało miejsce na warunkach rynkowych obowiązujących w czasie i miejscu spełnienia świadczenia. Przykładowo, polski podatnik powinien być w stanie wykazać i dowieść, że za usługę wykonaną na jego rzecz przez zagraniczny podmiot powiązany uiścił on cenę nie wyższą aniżeli cena za tego rodzaju usługę, która została zapłacona przez innych kontrahentów tego zagranicznego podmiotu. Oczywiście należy tutaj uwzględnić różnice co do czasu i miejsca wykonania porównywanych świadczeń.

Andrzej Dębiec

image_pdf

Jak wycenić przedsiębiorstwo?

5/5 - (2 votes)

Celem niniejszej pracy jest w możliwie najbardziej przystępny sposób przedstawienie problematyki zasad, procesów oraz narzędzi wykorzystywanych przy wycenie przedsiębiorstw, rozpatrywanych z perspektywy właścicieli firm oraz potencjalnych inwestorów.

Wartość przedsiębiorstwa nie jest wartością obiektywną, a jej dokładne obliczenie nie jest możliwe – można jedynie oszacować ją w przybliżeniu. Wynika to z faktu, że różni nabywcy przypisują tej samej firmie odmienną wartość w zależności od swojego sposobu jej postrzegania i potencjalnego wykorzystania jako narzędzia generowania dochodu. Na przykład komputer czy samochód mogą mieć ściśle określoną wartość księgową, ale dla osoby, która nie ma możliwości ich użycia, mogą być zupełnie bezwartościowe. Podobna zasada odnosi się do przedsiębiorstw – ich wartość zależy głównie od wizji i pomysłu na wykorzystanie zasobów, kontaktów czy pozycji rynkowej, jakimi dysponuje firma.

Kwestia wyceny przedsiębiorstwa nie jest precyzyjnie uregulowana w ustawie o rachunkowości. Regulacje te ograniczają się jedynie do określenia zasad ustalania wartości poszczególnych składników aktywów i pasywów w celach księgowych, pomijając wycenę całości podmiotu gospodarczego.

Na sposób wyceny przedsiębiorstw znaczący wpływ ma także istnienie dwóch przeciwstawnych koncepcji definiowania istoty przedsiębiorstwa, które determinują różne podejścia do oceny jego wartości.

Według jednej z nich, przedsiębiorstwo to zorganizowany zespół majątku. A więc wartość firmy jest równa wartości aktywów, pomniejszonej o zobowiązania:

Aktywa i zobowiązania przedsiębiorstwa mogą być wyceniane na różne sposoby, co daje podstawę do wyróżnienia kilku metod wyceny, określanych mianem metod majątkowych. Najprostszą z tych metod jest metoda wartości księgowej, która polega na odjęciu księgowej wartości zobowiązań od księgowej wartości aktywów. Zgodnie z tą metodą, wartość przedsiębiorstwa równa jest wartości kapitałów własnych wykazanych w bilansie. Metoda ta jest prosta w zastosowaniu, dlatego może być wykorzystywana przez właścicieli firm, które nie prowadzą pełnej rachunkowości ani nie sporządzają bilansu. Wystarczy, że spiszą wszystkie aktywa przedsiębiorstwa (zarówno trwałe, jak i obrotowe) oraz określą wartość zobowiązań.

Niestety, metoda wartości księgowej uznawana jest za najmniej wiarygodną i mało przydatną w praktyce. Współczesna gospodarka coraz bardziej opiera się na wartościach niematerialnych, takich jak innowacje, kapitał ludzki, baza klientów czy znaki towarowe, które są niezwykle trudne do ujęcia w rachunkowości. Przykładem może być firma Microsoft, której wartość rynkowa jest dziesięciokrotnie wyższa od wartości księgowej, co oznacza, że aż 90% czynników tworzących wartość przedsiębiorstwa nie znajduje odzwierciedlenia w zapisach księgowych.

Pozostałe metody majątkowe opierają się na wycenie składników aktywów według ich wartości rynkowej, likwidacyjnej lub odtworzeniowej, po czym od ich wartości odejmuje się zobowiązania. Metoda likwidacyjna polega na ustaleniu wartości aktywów trwałych i obrotowych (np. zapasów, należności, inwestycji krótkoterminowych) w oparciu o ceny, jakie można uzyskać na rynku w przypadku ich sprzedaży, przy jednoczesnym uwzględnieniu kosztów związanych z upłynnieniem tych składników. Z kolei metoda odtworzeniowa polega na oszacowaniu aktywów według cen, jakie trzeba by zapłacić za ich odtworzenie, jak gdyby zostały one zniszczone lub utracone. W obu przypadkach do obliczenia wartości przedsiębiorstwa od wartości aktywów odejmuje się wartość zobowiązań. Przyjmuje się tu zazwyczaj księgową wartość zobowiązań, ponieważ różnice między wartościami księgowymi a rynkowymi są w polskich warunkach z reguły nieznaczące.

Metody majątkowe mają jednak istotne ograniczenia. Nie nadają się one do wyceny przedsiębiorstw, w których wartość dodana jest bardzo wysoka, a majątek materialny odgrywa niewielką rolę lub jego precyzyjna wycena jest niemożliwa. Dotyczy to w szczególności firm konsultingowych, prawniczych, szkoleniowych czy informatycznych, gdzie kluczową rolę odgrywa wiedza i doświadczenie pracowników, a nie materialne zasoby.

Dodatkowym wyzwaniem związanym z metodami majątkowymi jest ich wysoki koszt. Wycena aktywów wymaga indywidualnej oceny każdego składnika majątku trwałego i obrotowego, co wiąże się z koniecznością zaangażowania biegłych rzeczoznawców. W przypadku dużych przedsiębiorstw, gdzie liczba składników aktywów może sięgać tysięcy, proces ten może trwać wiele miesięcy i wymagać pracy całego zespołu ekspertów.

Problemy związane z wyceną w oparciu o metody dochodowe powodują, że inwestorzy szerokim frontem zwracają się ku drugiej podstawowej grupie metod wyceny, to znaczy ku metodom dochodowym. Metody dochodowe opierają się na założeniu, że przedsiębiorstwo jest „maszynką do robienia pieniędzy”, a więc jego wartość wynika z sumy (kapitalizacji) dochodów, jakie może ono przynieść w określonym czasie. Wartość aktywów nie jest istotna. Podstawową metodą dochodową jest metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych (Discounted Cash Flows – DCF). Metoda ta wymaga:

  • oszacowania przyszłych dochodów,
  • przyjęcia horyzontu czasowego prognozy dochodów,
  • przyjęcia stopy dyskontowej, uwzględniającej rynkową realną stopę procentową oraz premię dla inwestora z tytułu ryzyka.

Przykład

Załóżmy, że przepływy gotówki generowane przez wyceniane przedsiębiorstwo w perspektywie najbliższych sześciu lat są szacowane na 100 tysięcy złotych rocznie, realna stopa procentowa wynosi 5 procent, a premia dla inwestora z tytułu ryzyka również została przyjęta w wysokości 5 procent. Zastosowanie metody DCF polega w tym przypadku na obliczeniu sumy zdyskontowanych przepływów pieniężnych przy horyzoncie czasowym wynoszącym 6 lat oraz stopie dyskonta wynoszącej łącznie 10 procent.

Rok Przepływ gotówki generowany w skali roku w zł Czynnik dyskontujący dla stopy dyskonta wynoszącej 10% wartość zdyskontowana
1 100 000 0,9091 909 100
2 100 000 0,8264 826 400
3 100 000 0,7513 751 300
4 100 000 0,6830 683 000
5 100 000 0,6209 620 900
6
100 000 0,5645 564 500
Razem wartość przedsiębiorstwa: 4 355 200

Czynniki dyskontujące dla poszczególnych lat oblicza się stosując prosty wzór na dyskonto:

[wzór niedostępny]

gdzie r oznacza stopę dyskonta a n kolejny okres obliczeniowy (rok). Tak obliczona wartość przedsiębiorstwa może okazać się zaniżona, ponieważ zakłada, że po upływie sześciu lat jego wartość rynkowa wyniesie zero. Co prawda można argumentować, że nie da się w sposób wiarygodny oszacować poziomu ewentualnych zysków po upływie więcej niż sześciu lat, jednak firma prawdopodobnie będzie w dalszym ciągu istnieć, a co więcej będzie posiadać jakieś maszyny lub urządzenia, budynki i środki transportu. Do obliczonej sumy zdyskontowanych przepływów pieniężnych należałoby więc dodać wartość końcową firmy, tak zwaną wartość rezydualną, która może być wyliczana różnymi metodami.

Praktycznym problemem, związanym ze stosowaniem metody DCF są trudności z wiarygodnym oszacowaniem parametrów niezbędnych do dokonania wyceny: wartości przepływów gotówki w poszczególnych latach, stopy dyskontowej oraz horyzontu czasowego prognozy. Nawet nieznaczna zmiana jednego z tych parametrów może bardzo znacznie wpłynąć na wynik wyceny. Dlatego może ona być łatwo zakwestionowana, a sporządzającemu wycenę może być trudno ją obronić.

Metody dochodowe nie nadają się do wyceny przedsiębiorstw, które trwale utraciły zdolność generowania zysków lub kontynuacji działania, albo w przypadku których osiągane zyski są bardzo niewielkie.

Istnieją również mieszane metody wyceny, do których można zaliczyć metody mnożnikowe, na przykład metodę mnożnika cenowo-dochodowego. Metoda ta w przypadku zastosowania mnożnika cena/zysk (C/Z) polega na porównaniu proporcji wartości przedsiębiorstwa wycenianego do jego zysku netto z odpowiednią proporcją (mnożnikiem) charakterystycznym dla firm o znanej wartości rynkowej (notowanych na giełdzie). Na przykład, jeżeli średnia wartość wskaźnika C/Z w branży farmaceutycznej wynosi 12,0, to firma nie notowana na giełdzie, działająca w tej branży, osiągająca roczny zysk netto w wysokości 2 mln zł będzie warta 2 mln x 12,0 = 24 mln zł. Stosowane są też inne mnożniki, np. relacja ceny do wartości księgowej (C/WK) lub ceny do przepływu gotówki (C/PG), gdzie przepływ gotówki jest definiowany jako suma zysku netto i amortyzacji. Wartości mnożników są podawane w giełdowych notowaniach prasowych. Załóżmy że ustalona na podstawie bilansu wartość księgowa przytaczanej wyżej firmy z branży farmaceutycznej wynosi 10 mln zł, a wartość wskaźnika C/WK dla branży farmaceutycznej wynosi 1,2. Oznacza to, że przy zastosowaniu tego mnożnika wartość wycenianej firmy wynosi 10 mln x 1,2 = 12 mln zł. Hipotetyczna wartość rynkowa wycenianej firmy, obliczona według mnożnika ceny do wartości księgowej jest o połowę niższa od wartości obliczonej przy zastosowaniu mnożnika ceny do zysku. Teoretycznie wartości te powinny być identyczne, jednak w praktyce spotyka się znaczne rozbieżności, spowodowane między innymi następującymi czynnikami:

  • indeksy branżowe są obliczane jako średnie dla wszystkich spółek z danej branży notowanych na giełdzie, pokazują więc wartości dla hipotetycznego, średniego przedsiębiorstwa, które w praktyce nie istnieje,
  • parametry księgowe wycenianej firmy mogą się różnić od przeciętnych w branży, np. firma może mieć nietypowo wysokie lub nietypowo niskie zyski, stosować różną politykę wobec wykorzystywania majątku, na przykład może mieć nietypowo niską wartość aktywów, ponieważ stosuje w szerokim zakresie leasing, dzierżawę i faktoring należności, co pozwala ograniczać sumę bilansową, lub odwrotnie, ma bardzo znaczny majątek, ponieważ dysponuje nieruchomościami o znacznej wartości,
  • mogły mieć miejsce zdarzenia nietypowe np. powódź, które zniekształciły wyniki w latach, których dotyczą analizowane dane finansowe,
  • wyniki finansowe, które wykorzystano w procesie wyceny mogły być zniekształcone na skutek manipulacji księgowych lub niewłaściwego prowadzenia księgowości (np. w małych firmach często spotyka się zaniżanie przychodów ze sprzedaży, co z reguły przekłada się na zaniżanie zysków).

W praktyce w przypadku wyceny małych firm często stosuje się uproszczone metody, przyjmując na przykład, że wartość firmy jest równa wielkości rocznego obrotu, trzykrotności kwoty zysku, itp.

W wyniku zastosowania różnych metod wyceny otrzymuje się różne wartości wycenianego przedsiębiorstwa. Prawidłowa wycena powinna uwzględniać kilka metod wyceny, jednak nie można bazować na prostym wyciągnięciu średniej arytmetycznej z obliczonych wartości. Należy:

  • dokonać wyboru odpowiednich w danej sytuacji metod wyceny,
  • obliczyć wartości uzasadniając przyjęte założenia,
  • na podstawie dokonanych obliczeń oszacować rozbieżność (najczęściej znaczną) wyników,
  • podać przedział wartości i dokonać rekomendacji wartości przedsiębiorstwa,
  • uzasadnić rekomendowaną wartość wyceny.

Liczne problemy praktyczne, związane z przyjmowaniem założeń do wyceny oraz wiarygodnością analizowanych danych finansowych, które często muszą być z różnych względów korygowane powodują, że proces wyceny nie jest obiektywny. Jeżeli właściciel firmy zleciłby jej wycenę pięciu różnym firmom konsultingowym, pracującym niezależnie, otrzymałby pięć różnych wycen. Dlatego tak ważne jest szczegółowe opisanie przyjętych założeń oraz uzasadnienie rekomendowanej wartości wyceny.

image_pdf

Venture capital: zmień swój sposób myślenia, aby próba pozyskania kapitału zakończyła się sukcesem, cz. II

5/5 - (5 votes)

druga część pracy https://dyplom.com.pl/venture-capital-zmien-swoj-sposob-myslenia-aby-proba-pozyskania-kapitalu-zakonczyla-sie-sukcesem-cz-i/

Termin „venture capital” najczęściej tłumaczy się na język polski jako „kapitał wysokiego ryzyka” lub „kapitał ryzyka”. Oznacza to, że kluczową cechą tego rodzaju finansowania jest gotowość inwestorów do zaakceptowania wyższego poziomu ryzyka niż w przypadku innych form inwestowania, np. w akcje notowane na rynku publicznym. W zamian oczekują oni, że w przypadku sukcesu inwestycji osiągną znacznie wyższe zyski, które zrekompensują nieuniknione straty w innych przedsięwzięciach oraz większe ryzyko związane z inwestycją.

Kryteria kwalifikacji projektów inwestycyjnych

Fundusze venture capital przy ocenie projektów inwestycyjnych kierują się zestawem kryteriów, które są ustalane już w fazie pozyskiwania kapitału dla funduszu. Dokładne określenie tych kryteriów ma istotne znaczenie, ponieważ pozwala uwzględnić preferencje inwestorów wspierających fundusz.

Podstawowe kryteria obejmują m.in. wybór branż, w które fundusz może inwestować, fazę rozwoju firm, obszar geograficzny, minimalną oczekiwaną stopę zwrotu, poziom akceptowalnego ryzyka, procentowy udział funduszu w kapitale zakładowym oraz minimalną i maksymalną kwotę zaangażowania w jeden projekt. Ograniczenia branżowe często wynikają z deklaracji etycznych inwestorów, którzy unikają sektorów uznawanych za nieetyczne. Przykłady takich branż to:

  • produkcja i handel bronią,
  • produkcja sprzętu medycznego stosowanego do aborcji oraz świadczenie usług aborcyjnych,
  • hazard,
  • produkcja alkoholu i wyrobów tytoniowych,
  • pornografia.

Oprócz ogólnych kryteriów inwestycyjnych istnieją także kryteria oceniające potencjał projektu do generowania zysków. Są one dość jednolite w różnych funduszach i obejmują przede wszystkim: jakość kierownictwa firmy, prognozowane wyniki ekonomiczne w odniesieniu do ryzyka oraz stopień innowacyjności przedsięwzięcia.

Kryteria te obejmują ocenę:

  • opłacalności przedsięwzięcia z uwzględnieniem czynników rynkowych, takich jak wielkość rynku i jego potencjał wzrostu,
  • jakości zarządu i cech charakterologicznych przedsiębiorcy,
  • czynników niekontrolowanego ryzyka,
  • wykonalności planowanego projektu,
  • możliwości określenia strategii wyjścia z inwestycji.

Doradztwo

Oprócz dostarczania kapitału, firma, w której inwestorem zostaje fundusz venture capital, uzyskuje także szereg innych korzyści. Do najważniejszych należy możliwość korzystania z profesjonalnego doradztwa. W przypadku wielu małych spółek, których zarząd wywodzi się wyłącznie z grona pomysłodawców innowacyjnego produktu i nie posiada wystarczającej wiedzy z zakresu zarządzania, bariery rozwoju mogą wynikać nie tylko z braku kapitału. Zaangażowanie ekspertów w dziedzinach takich jak marketing czy finanse pozwala te ograniczenia znacząco zminimalizować.

Formalnie menedżerowie funduszu angażują się w doradztwo dopiero po wejściu do spółki. Jednak już na etapie analizy wniosków inwestycyjnych i planów biznesowych przedsiębiorcy mają możliwość formułowania własnych rekomendacji. Często realizacja lub uwzględnienie sugerowanych rozwiązań w planie rozwoju spółki stanowi warunek kontynuowania negocjacji inwestycyjnych.

Zakres i intensywność usług doradczych zależą od funduszu – mogą obejmować zarówno ogólne lub okazjonalne wsparcie, jak i stały oraz intensywny udział menedżerów funduszu w zarządzaniu firmą. Decydują o tym między innymi strategia funduszu, faktyczne potrzeby spółki, aktualna sytuacja przedsiębiorstwa oraz stopień realizacji założonych celów. W przypadku zagrożenia realizacji kluczowych założeń, menedżerowie funduszu mogą zwiększyć swoje zaangażowanie w proces zarządzania firmą ponad standardowy poziom.

Do głównych obszarów doradztwa świadczonego przez fundusz należą:

  • doradztwo w zakresie zarządzania strategicznego,
  • doradztwo w zakresie działalności inwestycyjnej,
  • doradztwo techniczne,
  • doradztwo organizacyjne i wspieranie przy opracowywaniu planów,
  • badania rynku i doradztwo marketingowe,
  • controlling i doradztwo finansowe,
  • doradztwo personalne,
  • pomoc prawna,
  • wsparcie przy wprowadzaniu spółki na giełdę.

Uprawnienia funduszu venture capital

Nabywając udziały w przedsiębiorstwie, fundusz venture capital zyskuje prawo współdecydowania o jego losach. Do podstawowych uprawnień funduszu, podobnie jak innych inwestorów, należą:

  • zatwierdzanie planów działalności przedsiębiorstwa oraz ewentualnych ich zmian w trakcie realizacji,
  • zatwierdzanie, zmiana i wypowiadanie umów zawieranych przez przedsiębiorstwo,
  • zatwierdzanie, zmiana i rozwiązywanie umów o zatrudnianiu menedżerów,
  • sprzedaż części lub całości przedsiębiorstwa,
  • otwieranie i zamykanie oddziałów i filii,
  • tworzenie joint venture oraz dokonywanie fuzji z innymi przedsiębiorstwami,
  • zakup, sprzedaż lub obciążanie nieruchomości należących do przedsiębiorstwa,
  • udzielanie pożyczek, gwarancji, poręczeń oraz zaciąganie zobowiązań wekslowych i kredytowych,
  • zatwierdzanie sprawozdania rocznego.

Najczęściej fundusz realizuje swoje uprawnienia poprzez działalność rady nadzorczej, rzadziej za pośrednictwem mianowanych członków zarządu. Fundusz stawia również surowe wymogi informacyjne – poza standardowymi sprawozdaniami miesięcznymi, kwartalnymi i rocznymi oraz specjalnymi raportami na posiedzenia rady nadzorczej, może wymagać dostarczania dodatkowych sprawozdań i materiałów.

Nadzór właścicielski

Nadzór właścicielski koncentruje się przede wszystkim na efektywnym monitoringu sytuacji w spółce. Obejmuje on następujące działania:

  • wdrożenie bliskich, ale opartych na zasadach profesjonalnych relacji z kierownictwem, co minimalizuje ryzyko ukrywania informacji,
  • zaangażowanie odpowiednich zasobów do prowadzenia monitoringu – błędem jest poleganie wyłącznie na osobie, która doprowadziła do realizacji transakcji,
  • przegląd systemu informacji zarządczej w spółce w celu upewnienia się, że generuje on adekwatne i spójne dane,
  • nieakceptowanie sytuacji, w której pewne dane, na przykład kosztowe, są „nie do uzyskania” – w takich przypadkach, jeśli zajdzie potrzeba, angażuje się zewnętrznych analityków,
  • nieopieranie się wyłącznie na pracy rady nadzorczej – monitoring biznesu powinien obejmować regularne, nieformalne spotkania i wizyty w spółce,
  • utrzymywanie kontaktów i bieżące aktualizowanie wiedzy o rynkach zbytu spółki, zamiast czekania na pojawienie się problemów w sprawozdaniach finansowych.

Fundusze venture capital identyfikują sygnały ostrzegawcze, które mogą wskazywać na problemy w firmie i wymagają zwiększonego zainteresowania spółką. Sygnały te dzielą się na dwie kategorie: wczesne sygnały ostrzegawcze oraz ostateczne sygnały ostrzegawcze.

Do wczesnych sygnałów ostrzegawczych zalicza się:

  • konflikty wśród kadry zarządzającej,
  • nagłe odejście dyrektora ds. finansów lub głównego księgowego,
  • zmiany w zasadach rachunkowości,
  • dywersyfikację działalności w kierunku nowych, nieznanych obszarów.

Do ostatecznych sygnałów ostrzegawczych zalicza się:

  • rosnące zapasy lub odpisy w straty,
  • narastające zadłużenie,
  • spadek liczby zamówień,
  • negatywne odchylenia sprzedaży lub zysków w stosunku do planu.

W przypadku wystąpienia niepokojących sygnałów fundusze, w trosce o zainwestowane środki, podejmują działania naprawcze już po pojawieniu się pierwszych ostrzeżeń, nie czekając na inicjatywę kierownictwa zagrożonej spółki. Podejmują energiczne działania, gdy firma wciąż dysponuje środkami pieniężnymi, i szybko decydują o dalszych losach przedsiębiorstwa. Jeśli zapada decyzja o restrukturyzacji, zamiast sprzedaży czy likwidacji, fundusz podejmuje działania mające na celu przekonanie ewentualnych partnerów do konieczności szybkiego działania oraz ustalenia harmonogramu wdrożenia zmian.

Do podstawowych działań podejmowanych przez fundusze venture capital w sytuacjach wymagających interwencji należą:

  • zidentyfikowanie krótkoterminowych działań poprawiających bieżące wyniki i odsuwających ryzyko bankructwa,
  • rozważenie uzyskania zewnętrznego, niezależnego spojrzenia na przedsiębiorstwo w celu skoncentrowania się na kluczowych problemach i przyspieszenia wprowadzanych zmian,
  • opracowanie programu naprawczego oraz jego konsekwentna realizacja, aż do upewnienia się, że istnienie biznesu nie jest zagrożone,
  • nieustanne monitorowanie rezultatów wprowadzonych działań,
  • rozważenie wymiany kierownictwa na nowe, z uwzględnieniem związanych z tym wyzwań,
  • rozważenie możliwości dokapitalizowania spółki przy zachowaniu zasad ostrożności, aby nie „wydawać dobrych pieniędzy po złych inwestycjach”,
  • utrzymanie zasady, że kierownictwo ma coś do stracenia, nawet po zakończonej restrukturyzacji,
  • w przypadku wymiany kierownictwa, powiązanie nowego zespołu z firmą poprzez pakiet akcji lub opcje na akcje,
  • ponowne zdefiniowanie strategii oraz wprowadzenie systemu minimalizującego ryzyko problemów w przyszłości.

Zasady współpracy funduszu venture capital ze spółkami zależą od przyjętej strategii inwestycyjnej funduszu. Do głównych cech charakterystycznych strategii spółek inwestycyjnych należą:

  • powiązanie wynagrodzeń i innych bodźców dla kadry kierowniczej ze wzrostem wartości zarządzanych przedsiębiorstw,
  • większa decentralizacja działania w porównaniu z dużymi korporacjami,
  • opieranie strategii inwestycyjnej na silnej dźwigni finansowej, umożliwiającej objęcie znaczących udziałów w spółkach i skuteczną kontrolę,
  • jasne i przejrzyste zarządzanie finansami przejętych spółek, bez wzajemnego finansowania,
  • koncentracja firmy na kluczowym obszarze działalności poprzez sprzedaż spółek zależnych niekluczowych dla strategii i reinwestycję uzyskanych środków w obszary, w których firma posiada przewagę konkurencyjną,
  • zacieśnienie kontroli nad wydatkami oraz gospodarowaniem gotówką,
  • wykorzystywanie kompetencji funduszu w zakresie inżynierii finansowej, zarządzania finansami, korzystania z długu oraz szans oferowanych przez rynek kapitałowy.

Prawne aspekty inwestowania funduszy venture capital

Kluczowym elementem procesu inwestowania funduszy venture capital jest aspekt prawny. Od właściwie przeprowadzonych negocjacji, przygotowania precyzyjnej umowy oraz innych dokumentów, rozpoznania sytuacji prawnej przedsiębiorstwa przez potencjalnego inwestora, a także upewnienia się przez przedsiębiorcę co do swojej sytuacji prawnej po wejściu funduszu i jej akceptacji, zależy powodzenie całego przedsięwzięcia. Trudno sobie wyobrazić skuteczne realizowanie strategii spółki w sytuacji nieporozumień wynikających z podpisania nieprecyzyjnego porozumienia. Dlatego cały proces powinien być starannie przemyślany, realizowany według planu działania i precyzyjnie określać harmonogram negocjacji, zasady funkcjonowania funduszu jako wspólnika oraz projektowaną ścieżkę wyjścia z inwestycji.

Zarówno inwestor, jak i przedsiębiorca powinni podczas negocjacji korzystać z profesjonalnej pomocy prawnej, najlepiej kancelarii specjalizującej się w doradztwie gospodarczym.

Etapy procesu inwestycyjnego

Pierwszym etapem są negocjacje pomiędzy przedsiębiorcą a potencjalnym inwestorem. Rozpoczynają się one od listu intencyjnego, który wyraża zamierzenia obu stron i precyzuje kolejne kroki, w tym organizację procedury prowadzenia negocjacji.

Do podstawowych elementów listu intencyjnego należą:

  • określenie przedmiotu negocjacji, kalendarza i procedury negocjacyjnej,
  • zobowiązanie do sporządzenia określonych dokumentów,
  • rozkład kosztów negocjacji,
  • zapewnienie wyłączności negocjacji na określony czas,
  • zapewnienie poufności,
  • określenie warunków umożliwiających odstąpienie od negocjacji,
  • uzgodnienia co do wynegocjowanych elementów transakcji.

List intencyjny może również zawierać sprawozdanie ze stanu dotychczasowych uzgodnień oraz zobowiązania co do ustalonych elementów.

Następnie fundusz przystępuje do analizy prawnej spółki, której jest zainteresowany. W pierwszej kolejności bada podstawowe zagadnienia korporacyjne, takie jak statut lub umowa spółki, wpisy do rejestru, protokoły z posiedzeń władz spółki (zarządu, rady nadzorczej), regulaminy organizacyjne oraz inne przepisy wewnętrzne. Analizuje także dotychczasowe zmiany struktury kapitałowej i projektuje nową strukturę w oparciu o aktualną listę wspólników lub akcjonariuszy. Przedmiotem zainteresowania są również pozastatutowe porozumienia akcjonariuszy lub wspólników.

Kolejnym etapem jest szczegółowa kontrola wszystkich dokumentów związanych z posiadanymi koncesjami i zezwoleniami niezbędnymi do realizacji działalności gospodarczej spółki.

Analizie podlegają także nieruchomości posiadane przez spółkę – w tym tytuły prawne, roszczenia reprywatyzacyjne oraz ograniczone prawa rzeczowe. Kolejny obszar to inwestycje własne spółki i inwestycje kapitałowe oraz rzeczy ruchome, w tym ich tytuły prawne i ograniczone prawa rzeczowe.

Bardzo istotnym elementem jest analiza praw do dóbr niematerialnych, takich jak znaki towarowe, patenty, wynalazki, know-how, franchising czy autorskie prawa majątkowe. Następnie badane są umowy związane z działalnością statutową spółki, w tym umowy współpracy, finansowe, z dostawcami i odbiorcami. Analizie podlega także przestrzeganie przepisów ochrony środowiska oraz kwestie pracownicze, obejmujące strukturę zatrudnienia i wynagrodzeń, obowiązujące regulaminy, układy zbiorowe pracy oraz sytuację prawną związków zawodowych w zakładzie. Fundusz musi także uzyskać pełny obraz spraw spornych, które powstały w firmie i nie zostały zakończone przed rozpoczęciem negocjacji.

Ostatnim etapem negocjacji jest sporządzenie umowy i jej podpisanie. Standardowo stosuje się dwa rodzaje umów: umowę przedwstępną oraz umowę pod warunkiem zawieszającym.

Umowa przedwstępna

Umowa przedwstępna powinna zawierać:

  • pełny opis transakcji,
  • szczegółowy opis praw i obowiązków stron po dokonaniu transakcji, regulujący kwestie nadzoru i kontroli inwestora nad spółką, uprawnień inwestora jako akcjonariusza, sposobu rozwiązywania sporów, wykupu akcji oraz wyjścia inwestora ze spółki,
  • zobowiązanie do zawarcia umowy przyrzeczonej po spełnieniu określonych warunków (terminu),
  • oświadczenia i zapewnienia stron dotyczące prawa do zawarcia i wykonania umowy, stanu technicznego i prawnego majątku spółki, rzetelności sprawozdań finansowych, zobowiązań podatkowych i innych wobec Skarbu Państwa, spraw pracowniczych, zgodności działalności z przepisami prawa oraz stanu sporów,
  • uregulowania dotyczące nadzoru nad działalnością spółki poprzez zgody rady nadzorczej, walnego zgromadzenia lub zgromadzenia wspólników oraz określenie sposobu reprezentacji spółki,
  • określenie prawa właściwego dla umowy i sposobu rozstrzygania sporów (sąd powszechny lub sąd polubowny),
  • określenie kosztów (opłata skarbowa, podatek od czynności cywilnoprawnych) oraz wskazanie płatnika,
  • postanowienia dotyczące cesji praw wynikających z umowy.

Umowa pod warunkiem zawieszającym

Umowa pod warunkiem zawieszającym zawiera te same elementy co umowa przedwstępna, z wyjątkiem zobowiązania do zawarcia umowy przyrzeczonej. Zawarcie transakcji następuje automatycznie po spełnieniu się warunków zawieszających.

Po zakończeniu negocjacji i podpisaniu umowy strony przystępują do uzyskania niezbędnych zgód i zezwoleń, co jest szczególnie istotne w krajach o rygorystycznych regulacjach rynku kapitałowego. W Polsce wymagane są między innymi zgody Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Po spełnieniu wymogów administracyjnych następuje zamknięcie transakcji – objęcie akcji lub udziałów w podwyższonym kapitale istniejącego przedsiębiorstwa, rzadziej nabycie akcji lub udziałów już istniejącej spółki albo utworzenie nowego przedsiębiorstwa.

Po dokonaniu transakcji przedstawiciele funduszu są wprowadzani do organów kontrolnych spółki, a czasem także do zarządu. Wdrażane są zmiany w przepisach wewnętrznych spółki regulujących jej funkcjonowanie, w tym zmiany w statucie (umowie) i regulaminach organizacyjnych.

Warto podkreślić, że większość funduszy stara się już podczas negocjacji ustalić optymalną ścieżkę wyjścia z inwestycji, a stosowne postanowienia, przewidujące szczególne relacje prawne między inwestorem a przedsiębiorcą (np. prawo pierwokupu), są uwzględniane w umowie.

image_pdf